Wszyscy bloggerzy już swoje rankingi sringi opublikowali dawno temu, a ja zawsze mam czas. Siekam teraz, bo chciałem sprawdzić coś jeszcze no i udało się (ale za mało). Nie będę się silił na jakiś sztuczny obiektywizm. To jest
MOJA dziesiątka2009 roku. Jak się zgadzasz to 5 dla Ciebie ziomek, a jak nie to powiedz mi czemu w komentarzu. Pozdro!
1)Kedyf – Nie Mogę NarzekaćNie chciałem tego nawet sprawdzać. Sprawdziłem, bo
Zkibwoy. Przesłuchałem i pomyślałem „to jest to!”. Na taki materiał czekałem w tym roku.
Kedyf ma wystarczające umiejętności, żeby pojechać to co sobie napisze, a napisać potrafi bardzo dobre linijki. Nie musi wciskać strasznie zawiłych metafor, czy poczwórnych, żeby zadziwić słuchacza wersem. Treść jest bardzo osobista i wielokrotnie można ją odnieść do własnych przeżyć.
Expe stworzył świetne tło dla rapera ze Słubic, oraz gości. Na mikrofonie wspierają Kedyfa m.in.
Emrat (człowieku daj solówkę i biorę ją w ciemno) i
Zkibwoy(kiedy Brudne?!), plus kilku raperów, których do tej pory nie słyszałem. Płyta świeża, prosta, nie przehajpowana i dlatego zasługuje na pierwsze miejsce.
2)Rap Addix – LPDrugie miejsce, o włos za Kedyfem. Już wspominałem o
Rap Addix przy okazji
„Właściwych Proporcji”. Ogień piekielny serwują panowie Junes i SoulPete (jeszcze bez Laika)!
Junes pluje kwasem żołądkowym na mikrofon z taką mocą jakiej brak 90% polskiej sceny. Tutaj emocje są na pierwszym miejscu. Jest pomiędzy panami chemia, bo
SoulPete idealnie czuje brud w wersach brudząc je jeszcze bardziej swoimi produkcjami. Dla mnie najważniejszym elementem tej płyty jest warstwa tekstowa, która wielokrotnie odzwierciedla to co czuję. Masakra.
3)Małpa – Kilka Numerów O CzymśByłbym ignorantem gdybym nie uwzględnił tej płyty. Miejsce trzecie, bo spodziewałem się nieco innej produkcji od
Małpy. Nie będę jednak narzekał, bo to ociekająca miłością do hip hopu bomba. Obejrzałem dzisiaj
Beat Street i jeszcze lepiej zrozumiałem podejście trouńskiego MC. Mam nadzieję, że kolejny krążek będzie jednak bardziej różnorodny.
4)Łozo aka Pitahaya – Z Lotu PtakaKurcze,
Łozo zaskoczył chyba wszystkich tym materiałem. Tyle szczerości i ołowiu nie było chyba na żadnej płycie w tym kraju. Mocno osobiste teksty, strasznie nastrojowe bity i materiał przyciąga na długie godziny. Niesamowite, że koleś od
„Co tam studentko” nagrał tak ponury album i wyszło mu to świetnie. Brawo.
5)W.E.N.A. i Rasmentalism – Duże RzeczyTutaj pierwsze skrzypce gra
Ment i koniec kropka.
Ras wypadł lepiej na poprzedniej płycie, a
W.E.N.A. jest nieco nużący z tym monotonnym flow i przytłumionym głosem. Mimo wszystko
„Duże rzeczy” są naprawdę duże, bo jest to powiew świeżości nie tylko w podziemiu, ale i na legalu. Nie ma drugiej tak brzmiącej płyty.
6)Rap Addix – Właściwe ProporcjePierwsza produkcja
Rap Addix z tego roku musiała się znaleźć w tym gornie, bo byłem w ciężkim szoku po jej sprawdzeniu. Na LP czuć progres, więc „dopiero” szóste miejsce.
7)Quiz – Materiał ProducenckiQuiz – miała być masakra, a jest tylko spoko. Z takimi gośćmi rozpierdol to jedyna opcja, a tu kupa. O ile goście dają radę o tyle gospodarz nieco poniżej oczekiwanego poziomu. Dość psioczenia, bo kawałki
Greena, czy
Brudnych jeszcze długo będą w moich głośnikach śmigać. Szkoda, że
„Słowo dla” brzmi identycznie jak bit z
„Drutz” Łoza, na szczęście raperzy nadrabiają zwrotkami.
8)Jot – Ostatni SkautJot, zawsze klasa, ale to tylko EP, więc nie mogła się znaleźć wyżej. Czekamy na ten legal i czekamy.
9)Bek-On Dekim – Prawie Jak EPJedna z pierwszych podziemnych produkcji, którą dane mi było przesłuchać w minionym roku. Dałem 4+ i oceny nie zmieniam. Wracam do niej z taką samą frajdą jak na początku. Bity jakie lubię i inteligentne wersy dają nieco ponad 30 minut relaksu.
10)Karwan – Wielkie SerceMam problem z tą płytą. Niby wszystko na swoim miejscu, dobre linijki, dobre bity, wszystko dobre, ale czegoś brak. Brak tego pierwiastka, który by sprawił, że mógłbym się zajarać na 100%. Dzięki tytułowemu kawałkowi nabiłem
Karwanowi sporo odtworzeń na last.fm i dzięki temu utworowi ta płyta trafia do tego zestawienia. Czekam na kolejne produkcje z nadzieją, że KRW znajdzie to COŚ.
Tyle. W tym roku wyszło jeszcze kilka płyt, które sprawdziłem, ale: albo były słabe, albo ich nie sprawdziłem i nie znalazły się w zestawieniu. Poza tym zrobiłem to trochę na szybko i nie przygotowałem się tak jak powinienem był. Wybaczcie, może w tym roku się poprawię. Chciałbym popracować więcej nad tym blogiem, żeby to ręce i nogi miało. Mam nadzieję, że się uda. Póki co nie jest źle, bo około 60 odwiedzin dziennie to i tak dużo ponad moje oczekiwania. 19 stycznia będzie pierwsza rocznica, więc przygotuję mały prezent. Big Up!